18.07.2010 :: 15:46
Wakacje. Czas odpoczynku, czas szaleństwa, czas poznawania nowych ludzi i zbierania wspomnień, które rozgrzewają nas w zimowe, mroźne wieczory.
Odkąd pamiętam mój letni odpoczynek charakteryzował się przewagą odkrywania kolejnych poziomów lenistwa; bezpiecznego, statycznego, przewidywalnego. W tym roku jest inaczej i mówiąc to pod koniec lipca mam nadzieję, że również przyszły miesiąc będzie równie szalony i radosny {i nadal bezpieczny, z tego nie chcę rezygnować}. Poznawanie nowych ludzi jest wspaniałe, równie wspaniałe jak poszerzanie horyzontów muzycznych. Ale jeszcze lepsze jest pogłębianie dotychczasowych znajomości, odnajdywanie w sobie poczucia bycia częścią czyjegoś życia, bycia potrzebnym.
Wakacje to też czas pożegnań. Mówi się, że nikt ich nie lubi, ale w odpowiednim okresie naszego życia zdają się mieć uzdrowicielską moc. Nawet jeśli wiążą się z podjęciem męskiej decyzji, bolesną utratą, powrotem do rzeczywistości - są nieuniknione.
Sądziłam, że wszystko jest okej, ale w końcu spostrzegłam, że nasze drogi się rozeszły, a ja podtrzymywałam moje wyobrażenia przy życiu, karmiąc je przekonaniem, że tak właśnie powinno być, że taki stan rzeczy jest nie dość, że zdrowy, to jeszcze wyjątkowy, dojrzały, że będąc osobą z natury niecierpliwą dopiero teraz wykazuję właściwy jej poziom. Ale przyjaźń, w odróżnieniu od miłości, potrzebuje wspólnej troski.
A najgorsze jest to, że sama zrobiłam to samo, przepraszam Dorotko.
Komentuj (0)
szablon
Zdjęcie pana Matta, zdjęcie moje, tekstury z deviantart.com; celestial, Expose42.